Nowy rok nowe dinozaury. Drum Beast i Tontorr część 1
W nowy rok warto wejść z przytupem i chyba nie ma do tego celu lepszych modeli, niż Drum Beast i Tontorr. Udało mi się skończyć oba te modele w nieco ponad 3 miesiące od dnia premiery, co przy ich gabarytach uważam za duży sukces ;)
Zacznę od tego, czym Drum Beast oraz Tontorr są w świecie EA. Tu z pomocą przychodzi mi nieoceniony Jarek i jego tłumaczenie lore Conquest. Zacznijmy od pierwszego z wymienionych.
Drum beast
W’adrhŭnowie są bardzo muzykalnym ludem. Nie dziwi zatem, że w sercu każdego plemiennego siedliska znaleźć można ogromne rytualne bębny i rogi. Wyruszając na wojnę plemię zabiera te instrumenty ze sobą. Niesione na grzbiecie wyjątkowo spokojnego tontora wielkie trąby ryczą ogłuszająco, bębny biją nieustępliwie, a moc tej straszliwej muzyki popycha słyszących ją W’adrhŭnów do niezwykle odważnych i brutalnych wojennych czynów.
Ten model wpadł mi w ręce jako pierwszy. w pierwszej chwili zaskoczyła mnie ilość plastiku.
To było 8 dużych ramek w pełni wypełnionych elementami. Niektóre z nich bardzo duże, co wywoływało wątpliwości o jakość dopasowania elementów. Na szczęście do samego wykonania nie można się przyczepić. Elementy mimo rozmiaru pasują do siebie dobrze.
Są jednak dwa problematyczne obszary: pierś naszego gada, a w zasadzie łączenie piersi z przednimi łapami oraz (trudniejsza sprawa) łączenie skorupy żółwia (lub jak tam się żółw w EA nazywa :D ), na której osadzona jest platforma. W pierwszym przypadku mamy niewielką gapę, którą można zlikwidować choćby przy pomocy kleju Mr.Hobby MC 129 lub Tamiya extra thin. Z kolei skorupa ma łączenie niemal na lico, brak żadnych wpustów do łączenia i mocowania. Jako pomoc dobrze zastosować ścisk, choćby w postaci gumek recepturek.
Problemy te występują również u Tontorra, gdyż są to części wspólne obu modeli.
Na szczęście poprawa tych drobnych mankamentów nie wymaga wiele wysiłku. Warto jednak przyłożyć się do dokładnego sklejania, gdyż przy gabarycie modelu, zwłaszcza w przypadku elementów tułowia, rozjazd klejonych elementów, nawet minimalny, finalnie może skutkować dużym przesunięciem.
Dzięki budowie modelu można złożyć osobno samego gada i osobno platformę dla łatwiejszego przenoszenia i malowania. Ja niestety popełniłem ten błąd, łącząc ze sobą dwa główne elementy modelu, zostawiając osobno jedynie załogę i bębny.
To było 8 dużych ramek w pełni wypełnionych elementami. Niektóre z nich bardzo duże, co wywoływało wątpliwości o jakość dopasowania elementów. Na szczęście do samego wykonania nie można się przyczepić. Elementy mimo rozmiaru pasują do siebie dobrze.
![]() |
| Rzut oka na ramki oraz kartę |
Są jednak dwa problematyczne obszary: pierś naszego gada, a w zasadzie łączenie piersi z przednimi łapami oraz (trudniejsza sprawa) łączenie skorupy żółwia (lub jak tam się żółw w EA nazywa :D ), na której osadzona jest platforma. W pierwszym przypadku mamy niewielką gapę, którą można zlikwidować choćby przy pomocy kleju Mr.Hobby MC 129 lub Tamiya extra thin. Z kolei skorupa ma łączenie niemal na lico, brak żadnych wpustów do łączenia i mocowania. Jako pomoc dobrze zastosować ścisk, choćby w postaci gumek recepturek.
Problemy te występują również u Tontorra, gdyż są to części wspólne obu modeli.
Na szczęście poprawa tych drobnych mankamentów nie wymaga wiele wysiłku. Warto jednak przyłożyć się do dokładnego sklejania, gdyż przy gabarycie modelu, zwłaszcza w przypadku elementów tułowia, rozjazd klejonych elementów, nawet minimalny, finalnie może skutkować dużym przesunięciem.
Dzięki budowie modelu można złożyć osobno samego gada i osobno platformę dla łatwiejszego przenoszenia i malowania. Ja niestety popełniłem ten błąd, łącząc ze sobą dwa główne elementy modelu, zostawiając osobno jedynie załogę i bębny.
![]() |
| Tak wygląda radość :D |
![]() |
| Tradycyjny "banan" dla skali |
Model bardzo przyjemny do malowania. Głęboka, wyraźna rzeźba daje możliwość efektownego wykorzystania wielu dostępnych technik. Osobiście zacząłem od aerografu wykorzystanego do malowania całej powierzchni kolory bazowe pokryłem miksem contrastów Akhelian Green i Ork Flesh dla nasycenia koloru. Jako że moi W'adrhun są bardzo kolorowi to również tu nie uciekałem od mocno kontrastujących kolorów, stąd pomarańczowe elementy. Po aerografie przyszedł czas na punktowy dry brush i ciemny glejz w zagłębieniach.
Efekt możecie ocenić poniżej:
![]() |
| Na tym etapie 90% pracy zostało wykonane przy pomocy aerografu. |
Efekt końcowy prezentuje się następująco:
Przy okazji zapraszam też na mój Instagram po więcej zdjęć:
https://www.instagram.com/bonapartistpaintstudio?igsh=cGkxcTQ1Z3Y3OTk1


















Komentarze
Prześlij komentarz