Historia upadku "Pradawnego Dominium" - Wprowadzienie do dziejów Old Dominion - Conquest

  


  Coraz mniej frakcji zostało nam do przedstawienia w cyklu współtworzonym z Jarkiem.
Przyszedł czas na Old Dominion i nie bez przyczyny tyle zwlekaliśmy z tą frakcją.
Jej losy są mocno związane z większością frakcji w grze dlatego by lepiej przedstawić historię upadłego królestwa należało wpierw zarysować dzieje reszty świata.

 

Pradawne Dominium – Wprowadzenie

https://www.para-bellum.com/the-old-dominion/

  Współcześni historycy błędnie twierdzą, i jest to błąd niezmiernie często powielany, że Pradawne Dominium nosiło nazwę Dominium Człowieka. Nic bardziej mylnego. Dla jego mieszkańców było to Dominium Hazlii, Pantokratora, Boga Ludzkości. Dlatego wraz z upadkiem Hazlii zakończyło się istnienie Dominium. Ale upadek nie oznaczał jego śmierci.

  Serce Pradawnego Dominium leżało daleko na wschód od ziem Stu Królestw, za Górami Niedostępnymi i za pustynią, która się za nimi rozpościera. Pradawne Dominium było ogromne i obejmowało swoim zasięgiem cały kontynent. Legiony Dominium były na tyle potężne, że zdawało się, że mogą oddalić od niego nawet zagrożenie ze strony starszych ras, Dweghów i Spires.

  Dalej jeszcze, za zieleniącymi się niegdyś bujną roślinnością żyznymi równinami Krain Wewnętrznych leżała dolina rzeki, nad której brzegami wybudowano Capitas, najwspanialsze miasto w historii ludzkości. To właśnie tam, pośród ruin najświętszego z miast, dokonał się upadek Hazlii.

 

Capitas po upadku - dawna stolica Dominium Hazlii

  Śmiertelnie ranny, ale nie mogąc naprawdę umrzeć, ogarnięty bezgraniczną wściekłością spowodowaną przez zdradę swoich wyznawców, Hazlia posunął się w swym gniewie i rozpaczy tak daleko, jak nikt inny przed nim. Duma nakazywała mu zniszczyć całe Pradawne Dominium, ale przez poświęcenie innego bóstwa z panteonu, Ninuah – Matki, okazało się to niemożliwe.

  Doprowadzony poza granice szaleństwa, pokonany Hazlia wzywał wszelkie siły, które byłyby gotowe pomóc mu zaspokoić jego rządzę zemsty i ukarać zdrajców. Odpowiedziała mu Śmierć, trzecie wcielenie duszy Zniszczenia. Choć tkwiła ona w swym więzieniu daleko poza zasięgiem jakiegokolwiek żywego lub martwego stworzenia, usłyszała głos Hazlii, znajdującego się właśnie na granicy życia i śmierci. A skoro tylko odpowiedziała na wołanie, Hazlia raz jeszcze przywołał całą swoją boską potęgę i dotarł aż do jej tronu.

  Tego, co się wydarzyło w tym przeklętym miejscu nie jest w stanie objąć umysłem żaden śmiertelnik, ani żadna nieśmiertelna istota. Z bluźnierczego połączenia dwóch Pierwotnych sił narodził się tam nowy paradygmat istnienia. Ożywiony, ale nieżyjący. Świadomy, lecz pozbawiony duszy. Nie-życie.

 

Fallen Divinity - jedno z upadłych bóstw, które podążyły za Hazlią. Wzorowana na greckiej Artemidzie/ rzymskiej Dianie. Świadczą o tym atrybuty myśliwskie jak włócznia czy ogary a także symbol półksiężyca.

  Krzyk towarzyszący powstaniu nie-życia dotarł do niezliczonych tysięcy zmarłych w Capitas i w całym Pradawnym Dominium i tchnął w nich część istoty Hazlii, budząc ich do nie-istnienia. Szczególna więź między Hazlią a zmarłymi sprawiła, że przebudzenie było nie tylko możliwe, ale zaskakująco łatwe. Tak łatwe, że swym potężnym i niekontrolowanym rykiem Hazlia przelał w umarłych aż nazbyt wiele ze swej istoty. Istoty, która dała jego nowym sługom jeden tylko cel i kazała wykonać jeden tylko rozkaz: zabijać wszystko, co żyje.

  Nie zachowały się praktycznie żadne zapiski dokumentujące rzeź, która wtedy nastąpiła. Pewne informacje ukryto w najtajniejszych archiwach Zakonu Świtu Popiołów. Ślady wiedzy o tym, co się wtedy działo przechowali też w swoich mrocznych mitach i legendach Rusowie. Byli to ostatni ludzie, którzy uciekli z Pradawnego Dominium i przekroczyli Góry Niedostępne w poszukiwaniu wolności. Spośród wszystkich ocalonych tylko oni stanęli wobec całej grozy wcielonego gniewu i rozpaczy Hazlii. Zbiorowa trauma, której wtedy doświadczyli, na zawsze ukształtowała ich kulturę i wpłynęła na ich postrzeganie świata.

 

Rytuał wybudzania

  Dzięki poświęceniu Ostatniego Legionu oraz Cleona, ostatniego ocalałego Boga z Wielkiej Trójcy, horda Hazlii została pokonana. Niestety, pierwotna siła tak stara i wielka, jak jeden spośród Jeźdźców, nawet upadła, nie może zostać pokonana, a jedynie uwięziona.

  Dlatego właśnie oddzielono Moc Hazlii od jego Woli. To, co Ostatni Legion uczynił z Wolą Hazlii pozostaje jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic ludzkości. Tymczasem jego Moc pozostała nieposkromiona i od wieków płonie w samym sercu Pradawnego Dominium. Płonie dosłownie, bowiem w samym środku Capitas znajduje się teraz wielka otchłań, z której na wiele mil w niebo wystrzeliwuje promień mrocznego światła, strumień ciemnego ognia, który rzuca cień, tak jak zwykły płomień daje światło i przesłania całą dawną stolicę piekielną jasnością roztańczonych cieni. To właśnie widoczna pozostałość istoty Hazlii, upadłego boga ludzkości. To zepsucie, jakiego świat wcześniej i później nigdy nie widział. Od stuleci wabi ona swym syrenim śpiewem szalonych, zdesperowanych i rządnych potęgi ludzi.

  Na jej zew odpowiedziały setki, a nawet tysiące śmiertelników. Spośród nich zaledwie kilku przetrwało. Ta garstka stała się Naznaczonymi, a ich imiona to: Prorok, Wódz, Mówca, Wyrocznia, Wyjec, Klucznik, Naznaczony, Szepcący i Złamany. Te imiona, wymawiane zaledwie szeptem, coraz częściej słyszy się wśród żywych, co niechybnie oznacza nadciągającą burzę.

 


Komentarze

  1. Kolejny świetny artykuł, czekam na ciąg dalszy! Ciekawe jakie są dalsze losy Russow?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz